poniedziałek, 4 września 2017

82. Mały delfinek

Hejka.

Jak zwykle dawno nic nie pisałam. Jednak zabrałam się za dokańczanie rozpoczętych projektów. I tak jednym z nich jest delfinek, który w końcu już wisi na ścianie.
Bardzo spodobał mi się haft krzyżykowy i na pewno wykonam nim jeszcze sporo rzeczy. Oczywiście pomiędzy haftowaniem również szydełkuje, ale jeszcze do tego wszystkiego odkryłam nową pasję, ale o tym to może kiedy indziej.
W każdym razie na wszystkie rozpoczęte projekty zejdzie mi jeszcze trochę czasu, ale myślę, że będę już z nimi pojawiać się systematycznie. Strasznie mnie już denerwują te rozgrzebane robótki.
Doba mogłaby trwać dłużej :)

Ten haft dostałam od mojej korespondentki listowej wraz z kompletem mulin. Można go zakupić tutaj. Pierwszy raz spotkałam się z tymi mulinami, które dostałam. Nazywają się GT. Szczerze powiem, że sama bym ich nie kupiła. Strasznie się plątały. No ale jak to się mówi. darowanemu koniowi...
Cieszę się, że nareszcie coś ukończyłam, i że zdobi moją ścianę.
Starszy syn już się pytał, czy mogę zawiesić delfinka w jego pokoju. No pewnie! skoro mu się podoba. Muszę tylko śmignąć do garażu po gwóźdź :)



Niestety nie wiem jakiej kanwy użyłam. Gobelinek na swojej stronie też tego nie podaje, jak to dokładnie kanwa. A bynajmniej nie mogłam sprawdzić w tym momencie, gdyż strony chwilowo niedostępna.

Do wyhaftowania tego obrazka użyłam, jak już wspomniałam, mulin GT składających się z czterech nitek. Dość duże były krateczki na kanwie. Po próbie 3 nitkami były prześwity, dlatego wykonałam czteroma.

Za wszelkie wskazówki oraz rady będę ogromnie wdzięczna.

A teraz chciałabym Wam jeszcze przy okazji dołączyć moją recenzję przeczytanej niedawno książki. Jakoś tak mnie natchnęło na przemyślenia z nią związane, iż postanowiłam to opisać.


Od sagi "Zmierzch" mam pewien sentyment do Stephanie Meyer, dlatego zaciekawiła mnie jej kolejna książka, którą przeczytałam z ogromną radością i ciekawością.



 "Powiedzmy, że ma na imię Alex. Tożsamość i imiona zmienia jak rękawiczki - pracuje dla amerykańskiej agencji rządowej, która jest tak tajna, że nawet nie ma nazwy. Alex zajmowała się przygotowywaniem substancji pomagających śledczym wydobywać informacje od podejrzanych. Określenie "nowoczesne metody tortur" byłoby w tym przypadku nie na miejscu.

Po zamachu na życie Alex, w którym ginie jej przyjaciel i zarazem współpracownik, kobieta zaczyna się ukrywać. Po kilku latach zgłasza się do niej kolega z departamentu, powierzając jej kolejne zadanie. Czy to zasadzka, czy też rzeczywiście pd wyjątkowych umiejętności Alex zależy życie wielu ludzi? Postanawia zaryzykować i zgodnie z otrzymanymi wytycznymi porywa mężczyznę, który działając na zlecenie mafii narkotykowej, zamierza wywołać epidemię. Najbardziej wymyślne tortury nie pomagają jednak zmusić rzekomego przestępcy do zeznań - zupełnie jakby był niewinny... Alex zaczyna dostrzegać kolejne nieścisłości w przedstawionej historii. Instynkt podpowiada jej, że prawda może być zupełnie inna. Czy przeczucie jej nie myli?"

Główna bohaterka, nazwijmy ją Alex, bo tak aktualnie ma na imię, jest osobą, która prowadzi samotny tryb życia, przez co łatwiej jej jest ukrywać się przed swoimi byłymi zwierzchnikami. Jako była pracownica agencji rządowej i technik laboratoryjny wie zbyt wiele, choć nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Dlatego jej życie jest w niebezpieczeństwie.

Książka zawiera wiele interesujących opisów i zaskakujących zwrotów akcji. Trzyma w napięciu, przez co chce się ją czytać dalej. Niektóre sceny są tak skonstruowane, że można przewidzieć, co się wydarzy. Są też sceny bardzo drastyczne, których nie chciałabym widzieć na własne oczy. Jednak czytając niektóre opisy akcji miałam wrażenie, jakbym była sama w środku tej sceny. Bardzo realistycznie są opisane tortury, których nigdy nie chciałabym doświadczyć, nawet w najmniejszym stopniu - dobrze, że żyję w "normalnym" świecie. Pojawia się też wątek romansu, co jest bardzo interesującym urozmaicenie tej powieści. Polecam fanom tej autorki, jak i osobom, które lubią dreszczyk emocji.

Pozdrawiam i do następnego,
Klaudia


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuje Wam za wszystkie komentarze.
Za każde odwiedziny i ślad pozostawiony po sobie.
Dzięki Wam mam motywacje do tworzenia tego bloga.
Pozdrawiam,
Klaudia

klaudiapiszczan85@gmail.com

You might also like